Dlaczego "Kołysanka" nie wyszła na ekrany?

Nie wiem i bardzo nad tym boleję. To mój najlepszy film; umierając, będę pamiętał, że zostawiam jedną bardzo dobrą rzecz - "Kołysankę". Jestem surowym sędzią swoich utworów, wielu filmów w ogóle nie wspominam. A kręcąc "Kołysankę", miałem olśnienia. Sprzyjała temu bardzo dobra atmosfera w grupie, świetni profesjonaliści, bardzo mi życzliwi. W takich warunkach dodawało mi to skrzydeł, wymyślałem ad hoc takie ujęcia, że Gościk krzyczał: "Taż to genialno! Kręcimy". Ileż było wzruszających i śmiesznych momentów! Gdy w pierwszej noweli filmowaliśmy łąkę pełną polnych kwiatów, rozpędziliśmy kamerę na szynach i nie udało się jej zatrzymać. Widzimy: Gościk poleciał, kamera poleciała, wszyscy obok niego też pospadali...

Tadeusz Drewno mówi, że film w istocie zrobili Jerzy Gościk i Jerzy Hoffman. Bo Pan jako nowicjusz...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej