Ile taśmy przeszło przez pańskie ręce?

- Policzmy. 40-minutowa taśma to jeden kilometr. Rocznie ciąłem przynajmniej 300 taśm. Tych lat było 50. Wychodzi jakieś 15 tysięcy kilometrów.

Czym pan ciął?

- Ślusarz "wydłubał" nam nożyczki z mosiądzu, który ma tę właściwość, że nie można go namagnesować. Pewnie byłbym dobrym krawcem.

Rozmawiamy na parterze Polskiego Radia przy Malczewskiego. Gdzie znajdowało się Studio Eksperymentalne?

- Na pierwszym piętrze. Był tam ciąg pokoi, w których znajdowały się "NO", czyli stanowiska nagrywająco-odtwarzające. Reporter udawał się tam po powrocie z miasta, żeby skopiować materiał z magnetofonu przenośnego na stacjonarny. Jedno z takich stanowisk zostało w 1957 roku zamienione na SE PR. Szef studia Józef Patkowski zatrudnił mnie jako inżyniera dźwięku, miałem pomagać kompozytorom w realizowaniu utworu. Poznosiłem magnetofony i jakoś się urządziliśmy.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej