Marta Złotnikiewicz i Sebastian Minor
Ona jest tancerką (po filozofii), on - terapeutą (ale niekonwencjonalnym)


Koniec świata?

On: Wszyscy nas pytają, jak się przygotowujemy do apokalipsy i ile mamy zapałek. A to nie o to chodzi. To nie będzie wybuch, armagedon. To będzie gigantyczna zmiana naszej świadomości społecznej. I ta zmiana już trwa. Praca, kredyt i tak dalej, aż do śmierci. Ludzie tak nie chcą. Większość naszych przyjaciół nic nie posiada. Z wyboru. I my też staramy się niewiele posiadać. Fundujemy sobie koniec starego świata tu, na działkach.

Ona: W starym świecie wszystkie marchewki muszą być równe. Niby możesz mieć fryzurę, jaką chcesz, nosić ciuchy, jakie chcesz. Ale jak chcesz pójść do takiej pracy, jaka ci odpowiada, to już nie możesz. Pracowałam ponad rok na etacie. I byłam nieszczęśliwa, codziennie się spóźniałam. Swoje zadania mogłam wykonać w dwie godziny, a pozostałe sześć to było tracenie życia.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej