Serife i Veysel Genç: Żona jest córką mojego wuja. Przedstawili nas sobie, kazali się żenić. Żona może chodzić, gdzie chce, ale tego nie robi. Woli posiedzieć w domu

Serife i Veysel Genç: Żona woli siedzieć w domu

On: 51 lat, emeryt. Pracował jako technik rolniczy, dorabia w ubezpieczeniach
Ona: 53 lata, nigdy nie pracowała, zajmuje się domem
Dzieci: córka Emel (27 lat, mąż, dziecko, jest nauczycielką dzieci niepełnosprawnych w Ankarze), syn Tamer (30 lat, mieszka z nimi, miesiąc temu się zaręczył, pracuje w ubezpieczeniach)


- Czy życzy sobie pani rozmawiać tylko z żoną? Nie ma sprawy, posiedzę na balkonie.

- Ależ nie, chętnie porozmawiam z państwa obojgiem.

Sadowi się na kanapie. Żona siada na krześle.

- Jak długo mieszkacie w Stambule?

- Ja od 48 lat - wyrywa się Veysel. - Żona 32 lata. Przeprowadziła się do Stambułu zaraz po ślubie. Oboje pochodzimy znad Morza Czarnego, z Kastamonu.

- Jak się poznaliście?

- Żona jest córką mojego wuja. Ojca nie było stać, by posłać mnie na studia. Przedstawili nas sobie, kazali się żenić.

W mieszkaniu, w oddalonym 50 km od centrum Beylikdüzü, jest czysto i cicho. To typowe 3+1, trzy sypialnie i salon. Do tego kuchnia z osłoniętym balkonem i dwie łazienki, prywatna i dla gości. Nawet w nowych blokach zachowany jest tradycyjny podział na haremlik i selamlik, część prywatną (dawniej tylko dla kobiet) i ogólnie dostępną. Jak w sułtańskim pałacu.

- Jesteście religijni?

- Tak. Staramy się dopełniać wszelkich obowiązków. Modlimy się pięć razy dziennie, w piątki chodzimy do meczetu na popołudniowa modlitwę. Żona też chodzi, choć ten obowiązek nie obejmuje kobiet. Pościmy. Jak tylko zdrowie dopisze i uporamy się z kwestiami finansowymi, wybierzemy się na pielgrzymkę do Mekki i Medyny. Insallah.

Żona uśmiecha się i potakująco kiwa głową. Z jej ust wyrywa się nieśmiałe: - Insallah.

- Od jak dawna nosi pani chustę? - pytam.

- Żona nosiła chustę już przed ślubem - odpowiada Veysel. - Jak wszystkie kobiety w jej rodzinie: siostry, matka, babcia. Na niej linia zakrytych kobiet się kończy, nasza córka już nie nosi chusty. Nie staraliśmy się na nią wpłynąć. To niezgodne z zasadami islamu, kobieta sama musi podjąć decyzję.

Turczynki płacą za noszenie chust: Kobiety zakrywające głowę nie mogą znaleźć pracy


- Jak wygląda pani dzień? - pytam Serife.

- Żona wstaje o siódmej, ja o dziewiątej - nie dopuszcza jej do głosu Veysel. - Oboje budzimy się o 4.30 na poranną modlitwę, po niej znów kładziemy się spać. Odkąd nie pracuję, razem spędzamy całe dnie, głównie w domu. Między godz. 9 a 10 jemy śniadanie. Potem żona sprząta, szykuje obiad, ja włączam komputer, wchodzę na Facebooka, czytam prasę. O 13.30 jest południowa modlitwa. Potem obiad. Po posiłku żona siada do robótek ręcznych - twarz Serife wyraźnie się ożywia. - Ja czytam - Veysel wylicza kolejne modlitwy i posiłki. - Ostatnia modlitwa jest o 22.30. Idziemy spać koło północy.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej