Więzienie w Rawiczu


Piekło

Od najgorszego do najlepszego dnia w swoim życiu Maciej przebiegł jakieś 10 tys. km.

W najgorszym zabił z zemsty i żeby zarobić. W najlepszym - gdy wygrał półmaraton - endorfiny skoczyły mu do rekordowego poziomu. Te dwa dni dzieliło ponad 17 lat, których większość spędził za kratami.

- Boks plus złe towarzystwo równa się Rawicz - uważa Maciej. - Boks trenowałem, odkąd jako nastolatek wyjechałem w latach 80. z rodzicami do Berlina.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej