Wielu ludzi ostatnio poczuło, że nie rozumie, czym dla młodzieży jest internet. Polecam znakomity reportaż z nowego "New Yorkera" o samobójstwie amerykańskiego nastolatka, który czuł się prześladowany w internecie przez kolegę, z którym dzielił pokój w akademiku. Ta historia wydarzyła się niestety naprawdę. 18-letni Dharun Ravi opublikował w internecie gejowski seks swojego kolegi z pokoju - Tylera Clementiego. Clementi kilka miesięcy później wysłał z telefonu swój ostatni wpis na Facebooka: "Skaczę z mostu Waszyngtona, przykro mi". I skoczył. Dharun Ravi odpowiada zaś przed sądem. Prawdopodobnie spędzi kilka lat za kratkami.

Ian Parker napisał znakomicie udokumentowany tekst. Przestudiował akta sprawy, rozmawiał ze wszystkimi bohaterami dramatu. Kończymy czytać z uczuciem, że poznaliśmy obu nastolatków - ofiarę i sprawcę - na tyle dobrze, by zrozumieć ich motywy. Obaj prowadzili bogate życie internetowe, wręcz uderzająco bogate w kontraście z ich życiem realnym. Zanim się spotkali, przeprowadzili wywiad na swój temat w internecie i zdążyli rezultaty obgadać ze swoimi wirtualnymi znajomymi (archiwa tych rozmów są teraz dowodem w sprawie). Obaj nie byli zadowoleni z wyników wywiadu. Ravi zauważył, że Clementi uczestniczy w dyskusjach na forum dla gejów. Nie były to dyskusje o seksie - w rzeczywistości Clementi deklarował, że nastolatek w szkole średniej nie powinien jeszcze uprawiać seksu - tylko o samochodach i telewizji, ale samo miejsce toczenia tych dyskusji zdradzało jego orientację. Proszę zwrócić uwagę na pokręconą logikę nastolatka: Clementi powierzył swój sekret temu, kogo nastolatek uważa za najlepszego przyjaciela i powiernika, czyli internetowi. A więc, świadomie lub nie, ujawnił ją całemu światu. Clementi z kolei nie był zadowolony z tego, że jego kolegą w akademiku ma być Azjata. Skarżył się w internecie, że nawet nie wie, jak ma wymówić jego imię. Z reportażu Parkera wyłania się obraz dwóch nastolatków dzielących wspólny pokój, którzy odzywają się do siebie monosylabami - jednocześnie bogato opisując się nawzajem w internecie. Podglądają się na Twitterze i Facebooku, jednocześnie udając, że tego nie robią. Dharun Ravi też miał swój sekret, jakim było niskie poczucie własnej wartości. Zdradzało go już jego internetowe hasło: DHARUNJESTSUPER. Ravi bał się, że gdy rozejdzie się plotka, że mieszka z gejem, sam będzie uznany za geja. Pewnie dlatego właśnie starał się wśród swoich znajomych hałaśliwie dystansować od Clementiego.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej