W kulisach powstało stoisko z mięsem, w foyer - dział z alkoholami

W pasiastej koszuli siedzi na kanapie w swoim domu w Ursusie. Za plecami ma egzotyczną roślinę. Jego monolog raz po raz przerywa odgłos samolotu startującego z pobliskiego Okęcia. Ostatni wywiad z Adamem Hanuszkiewiczem nagrał w 2008 roku Maciej Kowalewski, aktor i dramatopisarz, ówczesny szef warszawskiego Teatru na Woli. Reżyser był już wtedy od czterech lat pozbawiony sceny. Teatr Nowy, którym kierował od 1990 roku, został zlikwidowany, właściciel kamienicy wynajął lokal na supermarket. W kulisach powstało stoisko z mięsem, w foyer - dział z alkoholami. Na miejscu sceny stanęły półki z warzywami.



Kto wie, czy bardziej od utraty stanowiska Hanuszkiewicza nie bolała świadomość, że tam, gdzie wystawiał Gombrowicza, Słowackiego i Fredrę, dzisiaj handluje się kiełbasą. Dla kogoś, kto tak jak on poświęcił scenie 60 lat życia, przemiana teatru w sklep musiała być ciosem. Kilka dni przed śmiercią Hanuszkiewicza Daniel Olbrychski, który grał u niego od końca lat 60., mówił o tym na spotkaniu w Gazeta Café: "Proszę sobie wyobrazić człowieka, który całe życie kochał teatr, a tu na miejscu swojego ukochanego Teatru Nowego widzi market. To był rodzaj konania za życia, to go dobijało".
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej