W poprzednim odcinku opowieści o tym niezwykłym eksperymencie mogliśmy dowiedzieć się, jak Witek i Iza próbują w 2011 r. odtworzyć klimat lat 80. i jak we współczesnej Warszawie szukali kolejek. Dziś parę słów o tym, jak w PRL żyły kobiety.



Dzień w dzień przy garach

Jak się jadło w PRL-u? Na początek odcinamy sushi, kebaby i ukochane knajpy z żarciem z Indii. Ludzie stołowali się głównie w domu, Iza zaczyna więc gotować. - Nie jest to łatwe - narzeka. - Wcześniej, jak do Marianny przychodziła opiekunka, miałam dzień dla siebie. Dziś trzy czwarte tego czasu spędzam przy garach. Nie mogę się nadziwić, że nasze mamy pracowały na etat, a i tak wszystko zdążyły upichcić. Ja nawet nie wiem, co gotować!

Z pomocą przychodzi "Przyjaciółka". Tygodnik drukował gotowe jadłospisy na cały tydzień. Bierzemy na warsztat przykładowy, z listopada 1984:

Dzień 1.: śniadanie - sałatka z ryby wędzonej; obiad - zupa jarzynowa, knedle; kolacja - parówki duszone z cebulą.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej