Nazwijmy krzywdę krzywdą

Krzysztof Ratman
2010-11-29, ostatnia aktualizacja 2010-11-29 11:03

Mam 56 lat i dopiero niedawno zdałem sobie sprawę, jak głęboki wpływ na życie wywiera toksyczne dzieciństwo. Jak może odbierać szansę na szczęście. Jak przekazujemy sztafetę nieszczęścia następnym pokoleniom.

ZOBACZ TAKŻE
Dopiero terapie i spotkania z DDA pozwoliły mi nabrać powietrza w płuca. Mam poczucie, jak niewielka jest świadomość społeczna problemu wobec jego wielkości i powagi zagrożeń. Nie znam poważnych badań, ale jestem przekonany, że 40 do 50 procent naszego społeczeństwa dotknięta jest mniej czy bardziej stygmatem alkoholowym. Nie mam złudzeń, że Wasza akcja będzie przełomem, bo wymagałoby to zasadniczej zmiany świadomości i zachowań Polaków. Alkohol jest zbyt mocnym elementem naszego życia i myślenia. Jednak wiem też, że akcja ta będzie wielkim wsparciem dla tysięcy Małych i Dużych DDA i to przytulenie jest warte każdego wysiłku. Wielu otworzy oczy, bo byli skrzywdzeni, wielu, bo krzywdzą.

Jak pomagać? Po pierwsze, nazywać rzeczy po imieniu! Wódkę - trucizną. Krzywdę - krzywdą. Chorobę - chorobą. Spróbować wyjść z obłudy pijanego mylenia.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1