Dopiero terapie i spotkania z DDA pozwoliły mi nabrać powietrza w płuca. Mam poczucie, jak niewielka jest świadomość społeczna problemu wobec jego wielkości i powagi zagrożeń. Nie znam poważnych badań, ale jestem przekonany, że 40 do 50 procent naszego społeczeństwa dotknięta jest mniej czy bardziej stygmatem alkoholowym. Nie mam złudzeń, że Wasza akcja będzie przełomem, bo wymagałoby to zasadniczej zmiany świadomości i zachowań Polaków. Alkohol jest zbyt mocnym elementem naszego życia i myślenia. Jednak wiem też, że akcja ta będzie wielkim wsparciem dla tysięcy Małych i Dużych DDA i to przytulenie jest warte każdego wysiłku. Wielu otworzy oczy, bo byli skrzywdzeni, wielu, bo krzywdzą.
Jak pomagać? Po pierwsze, nazywać rzeczy po imieniu! Wódkę - trucizną. Krzywdę - krzywdą. Chorobę - chorobą. Spróbować wyjść z obłudy pijanego mylenia.