Rozmowy na koniec dzieciństwa

Aleksandra Lewińska
2010-11-27, ostatnia aktualizacja 2010-11-27 17:44

fot. Anna Reinert

Tato, jestem w grupie dla dorosłych dzieci alkoholików. - Dorosłych dzieci? I co wy tam robicie? Macie jakieś lego dla dużych?

Prosimy o listy dorosłych dzieci alkoholików, ich bliskich, znajomych. Jaką cenę płacicie? Strach przed bliskością, odrzuceniem, samotnością, okazywaniem uczuć? Życie w kłamstwie, perfekcjonizm, bieg bez namysłu, manipulowanie ludźmi? E-mail: listydogazety@gazeta.pl



Monika ma trzydzieści lat. Blond włosy do ramion, okulary w czerwonych oprawkach. Ma M-3 w Bydgoszczy, pracę w agencji reklamowej, męża. Trzecią z kolei terapeutkę i kilkoro przyjaciół w grupie dla dorosłych dzieci alkoholików.

Andrzej, jej ojciec, w średnim wieku, z wąsem jak Wałęsa, ma firmę budowlaną, dwie córki, żonę. I niechęć do rozmów o przeszłości.

W zeszłym roku Monika zaczęła terapię dla DDA. Od kilku miesięcy próbuje o "tych" sprawach porozmawiać z ojcem. Nie daje mu spokoju.

Mówi, że potrzeba do tego dużo odwagi. Najwięcej jej miała niedzielnego popołudnia, w połowie września. Mama była w sanatorium, mąż wyjechał na imprezę integracyjną, Monika cały weekend spędziła z ojcem w domu. Siedzieli przed telewizorem. W przerwie na reklamy w serialu kryminalnym zrobiła herbatę. I zaczęła mówić.

Monika: - Tato, musimy pogadać. Czuję, że bez tego dalej nie pójdę. Moja terapeutka też tak mówi...

Andrzej : - A dokąd chcesz pójść? (śmiech)

Bądź poważny przez chwilę.

A od kiedy ty masz terapeutę w ogóle?

Do pierwszego trafiłam na początku liceum. Opowiadałam ci przecież.

To było piętnaście lat temu. Mówiłaś, że ci pomogła. A teraz znowu żalisz się jakiejś kobiecie?

Teraz jestem w grupie terapeutycznej.

W grupie? Jeszcze lepiej. To już jeden psycholog ci nie wystarcza... (śmiech)

Tato, pogadajmy poważnie. Jestem w grupie dla dorosłych dzieci alkoholików.

Dorosłych dzieci?

No.

I co wy tam robicie? Macie jakieś lego dla dużych?

Przecież chodziliśmy na grzyby

Monika: - Spróbuj mnie posłuchać. To dla mnie ważne.

Andrzej : - O czym znowu? Siedzicie tam i narzekacie, jacy wy biedni Ja przecież taki najgorszy nie byłem. Alkoholik? Piłem trochę. Ale nie tak, żeby komuś życie zniszczyć. Wyrosłaś na ludzi: studia skończyłaś, pracę masz, męża dobrego. Po co ci jakieś terapie?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

  • Rozmowy na koniec dzieciństwa pixie02 28.11.10, 16:14

    dlaczego w Polsce tyle picia? Dlaczego dzieci maja poczucie winy wobec rodzica za wstyd, ktory czuja? Dlaczego taka beznadzieja, ze mezczyzni siagaja po alkohol. Dalczgo nie umieja radzic »

  • Re: Rozmowy na koniec dzieciństwa r1111111 28.11.10, 19:34

    Sz.P. powinien brać przykład z dołu »

  • Rozmowy na koniec dzieciństwa maciek9989 29.11.10, 11:48

    Od kiedy to w dniu rozdania świadectw, czyli koniec czerwca w Polsce panował mróz? Z tego tekstu to wynika. Więc może nie jest on do końca szczery?»

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1