Kiedy sroga zima, w mieście ptaków więcej, jak mrozu nie ma, krukowate są mniej liczne. Dlaczego? - Wiele gatunków nie musi przylatywać do miasta w poszukiwaniu pożywienia, mają go dostatecznie dużo poza miastem - mówi Łukasz Stępień z Klubu Przyrodników Regionu Radomskiego. Ale brak mrozu nie tylko w świecie krukowatych pomieszał. W dolinie Iłżanki widziano bociana, a w dolinie Kosówki żurawia. Ptaki nie odleciały na zimę.
- Tej zimy nie odleciały zwłaszcza te ptaki, które zimują stosunkowo niedaleko. Np. jeden z kolegów znalazł gawrona, którego zaobrączkowano w 2010 r. w listopadzie w Pradze. Oznacza to, że tej zimy ptak nie odleciał o te kilkaset kilometrów dalej - opowiada Stępień.
W mieście mniej jest także krzyżówek. - Szacujemy, że kiedy zima jest sroga, jest ich około 1,5 tys., kiedy łagodna, tak jak teraz, to 800-900. Ile konkretnie jest ich w mieście w tym roku, dowiemy się w najbliższy weekend, kiedy będziemy je liczyć - słyszymy od Stępnia. I w tym wypadku wynika to z tego, że ptaki nie są zmuszone szukać pożywienia w mieście.
Mniej krukowatych, mniej kaczek, za to więcej ptasich treli. Nad ranem można już usłyszeć śpiew kosów. - Kosy śpiewają na cały regulator, już w święta zdarzyło mi się je słyszeć - mówi przyrodnik. - Pospieszyły się o jakieś dwa miesiące, zwykle zaczynają śpiewać pod koniec lutego albo na początku marca - dodaje.
Głośniejsze niż zwykle o tej porze są także sikory. Czy to oznacza, że temperatura oszukała ptaki i wcześniej zaczynają gody? - Nie, tak na pewno nie będzie, musiałby nastąpić znaczy wzrost temperatury, a także powinno się pojawiać więcej pożywienia, czyli owady, a tych na razie nie ma - uspokaja Stępień.
Z zainteresowaniem skutki ciepłej zimy obserwują ornitolodzy, z niepokojem ciepłownicy, a z zadowoleniem lokatorzy. Wszystko wskazuje na to, że ciepła zużyjemy tej zimy mniej. Jak informuje Piotr Nowak, specjalista do spraw eksploatacji w Radpecu, w 2011 r. przedsiębiorstwo wyprodukowało o 13 proc. mniej ciepła niż w 2010 r. A jeśli wziąć pod uwagę tylko ostatni kwartał roku, to w ubiegłym produkcja była o 20 proc. niższa niż w 2010. Czy w związku z tym ciepłownicy mają mniej roboty niż zwykle? - Nie, obsada jest taka sama, niższa może być temperatura wody sieciowej albo liczba pracujących kotłów - mówi Nowak.
Na oszczędności liczą w spółdzielniach mieszkaniowych. - Czekamy na rozliczenie grudnia, mamy nadzieję, że zużyliśmy wtedy mniej więcej tyle ciepła co w listopadzie - mówi Kazimierz Woźniak. - Obiecujący jest także początek stycznia, też jest dosyć ciepło - dodaje. Według niego największe oszczędności daje nie tyle brak temperatur ujemnych, co bezwietrzna pogoda. - Jak jest wiatr, to wtedy
mieszkania wychładzają się bardzo szybko - tłumaczy Woźniak.
Kiedy zimniej, kiedy cieplej? Średnia temperatura w październiku ubiegłego roku wynosiła 6,1 stopnia C, a średnia z ostatnich pięciu lat 7,3 stopnia. Czyli wbrew temu, co mogłoby się wydawać, było jednak nieco zimniej niż zwykle, podobnie było w listopadzie, w 2011: 2,7 stopnia, a średnia z pięciu ostatnich lat 4,8 stopnia C. Inaczej było już w grudniu, średnia z ostatnich pięciu lat to 0,6 stopnia, a średnia z grudnia ub.r. to 2,4 stopnia.
Czekamy na pierwsze oznaki "wiosny" Sfotografowałeś bociana? Nagrałeś styczniowy śpiew kosa? A może zakwitły w twoim ogródku bazie? Czekamy na wasze zdjęcia i filmy pokazujące wiosnę w styczniu. Piszcie na listy@radom.agora.pl.