http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sylwetka Jana Pawła II

Katarzyna Wiśniewska
2011-04-26, ostatnia aktualizacja 2011-04-26 11:33

16 października 1978: Jan Paweł II tuż po wyborze na Papieża pozdrawia wiernych w Watykanie
16 października 1978: Jan Paweł II tuż po wyborze na Papieża pozdrawia wiernych w Watykanie
Fot. Massimo Sambucetti / AP

Karola Wojtyłę wychowywał ojciec, oficer 56. Pułku Piechoty stacjonującego na terenie Wadowic. Kapitan, jak go nazywano w mieście, uczył małego Lolka m.in. niemieckiego, zaraził go pasją historyczną, godzinami przeglądali wielki atlas geograficzny. Emilia, matka Karola zmarła, gdy miał 9 lat - w 1929 r.

ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
W Wadowicach jego szkolnym przyjacielem był Żyd Jerzy Kluger. Spotkał się z nim wiele lat później w Rzymie, gdy był już papieżem.

Strzałowy: Idźcie na księdza Karolu

Pasjonował się literaturą i sztuką. Teatrem zainteresował się już w gimnazjum, należał do koła dramatycznego, jako trzynastolatek grał w Kordianie, Antygonie. Po maturze, w 1938 r. rozpoczął studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, do którego przeprowadził się z ojcem.

Od 1941 był aktorem konspiracyjnego, poetyckiego Teatru Rapsodycznego. Jego poezję i prozę poetycką drukowały od 1950 r. "Tygodnik Powszechny" i "Znak".

Jednak po wybuchu wojny pracował fizycznie, m.in. w fabryce sody "Solvay". W kamieniołomie jest wtedy pomocnikiem strzałowego - musi wywiercać otwory w ścianach. "Wicie co, Karolu, wy to powinniście iść na księdza. Bo śpiwoć, to śpiwocie ładnie" - mówił mu strzałowy.

W 1942 Karol Wojtyła wstąpił do tajnego seminarium duchownego, a cztery lata później otrzymał święcenia kapłańskie.

Wujek jestem

W 1948 r. na Rzymskim Uniwersytecie Dominikańskim "Angelicum" obronił doktorat z teologii na temat św. Jana od Krzyża. Habilitował się z myśli Maxa Schelera pięć lat później.

Po powrocie do Polski przez rok był wikariuszem we wsi Niegowić. Jej mieszkaniec Stanisław Wyporek tak go zapamiętał: „Nosił wtedy na sutannie taki wełniany »kubrak «, który służył mu także jako poduszka. Kiedy powiedziałem kobietom z Rodziny Różańcowej o tej kubrakowo-poduszkowej sprawie, zawstydziły się pewnie trochę, bo zaraz przyniosły na wikarówkę poduchę. Nie miał jej jednak zbyt długo. Tamtej zimy spaliło się w parafii jakieś gospodarstwo. Ludzie zostali bez dachu nad głową. Podobno ksiądz Karol oddał im wtedy tę swoją poduszkę”.

Później w Krakowie prowadził duszpasterstwo akademickie, studentami zajmował się też w w latach 50. Lublinie, gdzie wykładał filozofię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

- Na jego seminariach można było dyskutować. Ks. Wojtyła podtrzymywał swoje, dawał argumenty "za", tłumaczył, ale nie mówił: wam nie wolno, bo nie będziecie dobrymi katolikami - opowiadał „Gazecie” Jerzy Gałkowski, dzisiaj profesor KUL.

Jeździł ze studentami na spływy kajakowe.

Biskupem pomocniczym został, gdy miał zaledwie 38 lat - w 1958 r. Swoim studentom, którzy mieli wątpliwości jak się do niego zwracać, powiedział: "Wujek jestem!" (tak do niego mówili, gdy był jeszcze zwykłym księdzem). Pięć lat później papież mianował go metropolitą krakowskim.

W latach 1962-65 abp Wojtyła brał udział w obradach II Soboru Watykańskiego; zabierał głos w czasie sesji, m.in. na temat wolności religijnej i roli świeckich w Kościele. W 1967 zostaje mianowany kardynałem.

Człowiek jest drogą Kościoła

16 października 1978 r., po śmierci Jana Pawła I kolegium kardynalskie wybrało go na 264. w historii Kościoła papieża. Pierwszego od 1523 roku nie-Włocha.

Polak przyjął imię Jana Pawła II. Na mszy inauguracyjnej świat usłyszał słynne słowa nowego papieża: "Nie lękajcie się, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi". To nie był język, jaki do tej pory można było słyszeć w Kościele.

Jeszcze większym wstrząsem było jego hasło z pierwszej encykliki "Redemptor hominis" z 1979 r.: "Człowiek drogą Kościoła".

Zrewolucjonizował obyczaje rzymskiej Kurii, rezygnując m.in. z sedia gestatoria - papieskiej lektyki. Słynął z poczucia humoru, żartował tak z innych, jak i z siebie. - Cóż... starzejemy się, Ojcze Święty - powiedział mu kiedyś jeden z kardynałów. - Tak, ale ja od nóg - miał mu odrzec papież.

Tuż po inauguracji pontyfikatu zwołał konferencję prasową. Anegdotyczna historia głosi, że na pytanie dziennikarza: "Czy wasza świątobliwość będzie jeździć na nartach", odpowiedział: "Jak mi pozwolą". Pozwoliły. We Włoszech na narty wymykał się często.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':