W Wadowicach jego szkolnym przyjacielem był Żyd Jerzy Kluger. Spotkał się z nim wiele lat później w Rzymie, gdy był już papieżem.
Strzałowy: Idźcie na księdza Karolu Pasjonował się literaturą i sztuką. Teatrem zainteresował się już w gimnazjum, należał do koła dramatycznego, jako trzynastolatek grał w Kordianie, Antygonie. Po maturze, w 1938 r. rozpoczął studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, do którego przeprowadził się z ojcem.
Od 1941 był aktorem konspiracyjnego, poetyckiego Teatru Rapsodycznego. Jego poezję i prozę poetycką drukowały od 1950 r. "Tygodnik Powszechny" i "Znak".
Jednak po wybuchu wojny pracował fizycznie, m.in. w fabryce sody "Solvay". W kamieniołomie jest wtedy pomocnikiem strzałowego - musi wywiercać otwory w ścianach. "Wicie co, Karolu, wy to powinniście iść na księdza. Bo śpiwoć, to śpiwocie ładnie" - mówił mu strzałowy.
W 1942 Karol Wojtyła wstąpił do tajnego seminarium duchownego, a cztery lata później otrzymał święcenia kapłańskie.
Wujek jestem W 1948 r. na Rzymskim Uniwersytecie Dominikańskim "Angelicum" obronił doktorat z teologii na temat św. Jana od Krzyża. Habilitował się z myśli Maxa Schelera pięć lat później.
Po powrocie do Polski przez rok był wikariuszem we wsi Niegowić. Jej mieszkaniec Stanisław Wyporek tak go zapamiętał: „Nosił wtedy na sutannie taki wełniany »kubrak «, który służył mu także jako poduszka. Kiedy powiedziałem kobietom z Rodziny Różańcowej o tej kubrakowo-poduszkowej sprawie, zawstydziły się pewnie trochę, bo zaraz przyniosły na wikarówkę poduchę. Nie miał jej jednak zbyt długo. Tamtej zimy spaliło się w parafii jakieś gospodarstwo. Ludzie zostali bez dachu nad głową. Podobno ksiądz Karol oddał im wtedy tę swoją poduszkę”.
Później w Krakowie prowadził duszpasterstwo akademickie, studentami zajmował się też w w latach 50. Lublinie, gdzie wykładał filozofię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
- Na jego seminariach można było dyskutować. Ks. Wojtyła podtrzymywał swoje, dawał argumenty "za", tłumaczył, ale nie mówił: wam nie wolno, bo nie będziecie dobrymi katolikami - opowiadał „Gazecie” Jerzy Gałkowski, dzisiaj profesor KUL.
Jeździł ze studentami na spływy kajakowe.
Biskupem pomocniczym został, gdy miał zaledwie 38 lat - w 1958 r. Swoim studentom, którzy mieli wątpliwości jak się do niego zwracać, powiedział: "Wujek jestem!" (tak do niego mówili, gdy był jeszcze zwykłym księdzem). Pięć lat później papież mianował go metropolitą krakowskim.
W latach 1962-65 abp Wojtyła brał udział w obradach II Soboru Watykańskiego; zabierał głos w czasie sesji, m.in. na temat wolności religijnej i roli świeckich w Kościele. W 1967 zostaje mianowany kardynałem.
Człowiek jest drogą Kościoła 16 października 1978 r., po śmierci Jana Pawła I kolegium kardynalskie wybrało go na 264. w historii Kościoła
papieża. Pierwszego od 1523 roku nie-Włocha.
Polak przyjął imię Jana Pawła II. Na mszy inauguracyjnej świat usłyszał słynne słowa nowego papieża: "
Nie lękajcie się, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi". To nie był język, jaki do tej pory można było słyszeć w Kościele.
Jeszcze większym wstrząsem było jego hasło z pierwszej encykliki "Redemptor hominis" z 1979 r.: "Człowiek drogą Kościoła".
Zrewolucjonizował obyczaje rzymskiej Kurii, rezygnując m.in. z sedia gestatoria - papieskiej lektyki. Słynął z poczucia humoru, żartował tak z innych, jak i z siebie. - Cóż... starzejemy się, Ojcze Święty - powiedział mu kiedyś jeden z kardynałów. - Tak, ale ja od nóg - miał mu odrzec papież.
Tuż po inauguracji pontyfikatu zwołał konferencję prasową. Anegdotyczna historia głosi, że na pytanie dziennikarza: "Czy wasza świątobliwość będzie jeździć na nartach", odpowiedział: "Jak mi pozwolą". Pozwoliły. We Włoszech na narty wymykał się często.