Ten będzie frajerem z filmowej braci, kto nie nakręci politycznego thrillera wedle biografii Ludmiły Żiwkowej, córki komunistycznego dyktatora Bułgarii, towarzysza Todora, tępawego satrapy, choć może kumatego ponad miarę, skoro tak długo utrzymywał się przy władzy, serwując narodowi takie propozycje jak przyłączenie kraju do ZSRR i budując obozy pracy. Można ten film zacząć od końca, czyli od śmierci jego jedynej córki, którą kochał chyba bardziej niż Józefa Stalina.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej