Grzegorz Motyka - historyk, politolog, pracownik Instytutu Studiów Politycznych PAN

Gdy żołnierze KBW w 1947 r. przyszli wysiedlać Tworylne, M. miała pięć lat. Bojąc się, że ktoś ukradnie jej ukochaną lalkę, zakopała ją pod gruszą. Wspominała: Tłumaczyłam sobie w pięcioletniej głowie, że gdy niedługo wrócę, to ją odnajdę i znowu będziemy przyjaciółkami.

Jedziemy nad morze, gdzie Polacy będą nas topić

To tylko jeden z dramatycznych losów opowiedzianych przez Krzysztofa Potaczałę w książce „Zostały tylko kamienie. Akcja Wisła: wygnanie i powroty”. Choć wysiedlenia obywateli polskich narodowości ukraińskiej obrosły w literaturę naukową, to siłą reportażu pozostaje głos świadków. Dzięki nim Potaczała pokazuje fakty niedostrzegane przez historyków. Na przykład, że najgorzej mieli mieszkańcy wsi wysiedlanych w pierwszych dniach, bo żołnierze byli jeszcze nieprzemęczeni, nadgorliwi i nieskorzy do zrozumienia ludzi przeznaczonych do deportacji. Bezwzględnie wyrzucali wszystkich z domów, nie pozwalając na ociąganie się. Bywało jeszcze gorzej. Jedna z kobiet opisuje, iż jej starszą znajomą żołnierze dopadli w stajni. Kiedy później okazało się, że jest w ciąży, próbowała popełnić samobójstwo.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej