Sebastian Duda - teolog, publicysta, członek Laboratorium „Więzi”

W kwietniu papież emeryt Benedykt XVI opublikował w niemieckim piśmie „Klerusblatt” tekst „Kościół a skandal wykorzystywania seksualnego”. Wywołał sporo kontrowersji, a w konserwatywnych środowiskach katolickich przyjęto go z satysfakcją.

Papież senior doszukuje się bowiem źródeł skandali pedofilskich w Kościele w rewolucji seksualnej sprzed półwiecza, która spowodowała rozprzężenie moralne wśród duchownych i np. powstanie „klik homoseksualnych” w seminariach.

Benedykt XVI zasugerował przy tym, że Kościół wobec przemian obyczajowych XX w. okazał się bezradny.

Zbyt starzy, by wybrać papieża

Wielu teologów na tekst zareagowało konsternacją. Jaki status doktrynalny ma wypowiedź papieża, który nie jest już urzędującym biskupem Rzymu?

Po abdykacji 28 lutego 2013 r. Benedykt XVI kazał się nazywać „emerytowanym papieżem”. Tytuł taki nie funkcjonował w dziejach chrześcijaństwa. Emerytura – w rozumieniu, które przyjmuje się współcześnie – to dzieło Ottona von Bismarcka. Od 1880 r. Żelazny Kanclerz wprowadzał w Cesarstwie Niemieckim zasady solidaryzmu społecznego, którego system emerytalny był jednym z filarów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej