Anna Machcewicz - historyczka dziejów najnowszych, pracuje w Instytucie Studiów Politycznych PAN

Przed stu laty w kilku niemieckich miastach zaczęły wyrastać osiedla składające się z niewysokich powtarzalnych domków w kształcie sześcianu, otoczone ogródkami. Domki miały płaskie dachy, szerokie okna, barwne fasady, uproszczony układ niedużych pomieszczeń. Chęć spełnienia marzeń o miejscu do życia jednocześnie funkcjonalnym, estetycznym i przyjaznym dla człowieka przerodziła się bowiem w cały program urbanistyczny. Była to odpowiedź architektów na gęstą zabudowę, która opanowała przemysłowe miasta. Rzędy czynszówek z podwórkami studniami, mieszkania pozbawione naturalnego światła i otoczenia zieleni, zagracone ciężkimi meblami były koszmarem miast z początku wieku.

Takie modernistyczne osiedle, wciąż tętniące życiem, cieszy oko na przykład w Dessau, które obchodzi właśnie stulecie powstania Bauhausu. W 1925 r. miasto stało się siedzibą tej szkoły nowoczesnego i funkcjonalnego projektowania architektury i wzornictwa. Wykładowcami byli m.in. Paul Klee, Wassily Kandinsky, László Moholy-Nagy i Ludwig Mies van der Rohe. Budynek dawnej szkoły to dziś Akademia Sztuk Pięknych i muzeum.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej