Sebastian Duda - teolog, publicysta, członek laboratorium „Więzi”, stały autor magazynu „Ale Historia”

Pamiętam, jak wieczorem 2 kwietnia 2005 roku szliśmy z żoną nabrzeżem Sekwany w stronę Notre Dame. Chwilę wcześniej byliśmy ze znajomymi Francuzami na kolacji w restauracji na ostatnim piętrze znanego domu towarowego La Samaritaine. Pytano nas o umierającego Jana Pawła II. Wszystkie miejscowe telewizje nadawały relacje z Polski. Paryżanie reagowali na nie z zaciekawieniem, ale też zdziwieniem. Wielu Francuzów miało do papieża Wojtyły stosunek pełen chłodnej rezerwy.

Gdy zbliżyliśmy się do Pont Neuf, przeszło 400-letniego Nowego Mostu, łączącego brzegi Sekwany z Île de la Cité, wyspą katedralną, usłyszeliśmy miarowe dźwięki dzwonu. Był to Emmanuel – największy dzwon Notre Dame – zawieszony na południowej wieży w 1400 r., a odnowiony przez Ludwika XIV pod koniec XVII stulecia. Pora była zbyt późna, by mógł wzywać na wieczorną mszę. Zresztą używa się go tylko podczas najważniejszych świąt, a było już sześć dni po Wielkanocy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej