Sebastian Duda - (teolog, publicysta, członek Laboratorium "Więzi")

W poniedziałek 20 maja 1974 r. o godz. 15.48 do policji paryskiej zadzwoniła kobieta, która przedstawiła się jako Gilberte Santoni. Roztrzęsionym głosem poinformowała, że w jej mieszkaniu przy ulicy Dulong 56, w niezbyt prestiżowym zakątku XVII dzielnicy, umiera mężczyzna.

24-letnia pani Santoni była dobrze znana policjantom, jej mąż siedział za sutenerstwo. Ona sama trudniła się nierządem. W półświatku nazywano ją Mimi. Gdy funkcjonariusze zapukali do jej drzwi, nie zdziwili się, że ubrana była tylko w kusą, prześwitującą haleczkę. Wskazała im pokój, gdzie na podłodze leżał starszy mężczyzna.

Według niektórych późniejszych relacji miał być nagi, ale w oficjalnej policyjnej wersji zapisano, że miał rozerwaną na piersiach koszulę. Aspirant Gilbert Baudet nie wyczuł pulsu, zaczął więc wykonywać sztuczne oddychanie metodą usta-usta. Na nic się to zdało. Mężczyzna był martwy. Obok leżał wypchany banknotami pugilares.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej