Premier powiedział dokładnie tak: „Bez »żołnierzy wyklętych« nie byłoby oporu społecznego, jaki miał miejsce w kolejnych latach PRL-u. Nie byłoby wielkiego ruchu »Solidarność«, dzięki któremu mamy wolną i niepodległą Polskę”.

Było wprost przeciwnie: „Solidarność” mogła powstać w dużej mierze dlatego, że ludzie, którzy ją tworzyli, nie poszli drogą „wyklętych”.

Antykomunistyczne podziemie walczyło z władzą zbrojnie, a przywódcy strajku w Stoczni Gdańskiej w 1980 r. obrali krańcowo odmienną taktykę - unikali fizycznej konfrontacji z władzą.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej