Wtedy to – podczas innego biskupiego zebrania – patriarcha Aleksandrii Dioskoros znieważył patriarchę Konstantynopola Flawiana. Mieli odmienne poglądy na boskość i człowieczeństwo Chrystusa.

Pierwszy uważał, że Syn Boży nawet po wcieleniu się w Jezusa miał tylko boską naturę.

Drugi, że Chrystus był w pełni zarówno Bogiem, jak i człowiekiem.

Dioskoros przekonanie takie uważał za herezję. Upewniwszy się, że ma wsparcie cesarza Teodozjusza II, postanowił gwałtownie bronić swojej pozycji teologicznej podczas zgromadzenia. Opowiadano, że spoliczkował Flawiana. Być może była to plotka, jednak z pewnością został on dotkliwie pobity w kościele przez wspierających Dioskorosa cesarskich żołnierzy i mnichów. Flawiana pozbawiono urzędu i uwięziono w mieście Hypaipa, gdzie zmarł po trzech dniach.

Triumf Dioskorosa był jednak pozorny, popełnił bowiem błąd. Podczas efeskich obrad nie dopuścił do głosu wysłanników papieża Leona Wielkiego, któremu bliżej było do stanowiska Flawiana. Biskup Rzymu napisał nawet w tej sprawie do patriarchy Konstantynopola list (tzw. Tomus ad Flavianum), który uznaje się za jeden z najważniejszych dokumentów katolickiej (zachodniochrześcijańskiej) ortodoksji. Wysłannik Leona, powróciwszy do Rzymu (drugi przepadł bez wieści), nazwał efeski synod „latrocinium”, czyli „rozbojem”. Dioskorosowi nie sprzyjało ani świeckie szczęście, ani – jak głosili jego przeciwnicy z papieżem na czele – Duch Święty.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej