Była bogata (ogrom artefaktów i historii ilustrujących życie polityczne i społeczne), nowoczesna (inscenizacje, interaktywne stanowiska), miejscami nostalgiczna (dla chcących wspominać swą młodość). O represjach wspomniano, ale mimochodem. I właśnie widok rozbawionych rodzin fotografujących się na więziennej pryczy spowodował dyskomfort. W muzeum pomyślanym jako edukacyjna rozrywka zginęła groza systemu.

Problem w tym, że taka jest właśnie prawda o tamtym czasie – grozę przesłaniała codzienność, konieczność przystosowania się, ucieczka w prywatność. Opór wobec systemu i będąca jego konsekwencją więzienna rzeczywistość stanowiły margines życia.

Ci, którzy chcą o nim pamiętać, powinni się udać w inne miejsce. W dzielnicy Hohenschönhausen w zamkniętym w 1989 r. więzieniu działa wystawa o historii tego miejsca. W czasie wojny funkcjonował tu nazistowski obóz pracy, przez parę lat po niej obóz NKWD, a od 1951 r. ciężkie więzienie śledcze Stasi. Zachował się kompleks budynków administracyjnych, cele, pokoje przesłuchań, niektóre z kompletnym umeblowaniem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej