Była bogata (ogrom artefaktów i historii ilustrujących życie polityczne i społeczne), nowoczesna (inscenizacje, interaktywne stanowiska), miejscami nostalgiczna (dla chcących wspominać swą młodość). O represjach wspomniano, ale mimochodem. I właśnie widok rozbawionych rodzin fotografujących się na więziennej pryczy spowodował dyskomfort. W muzeum pomyślanym jako edukacyjna rozrywka zginęła groza systemu.

Problem w tym, że taka jest właśnie prawda o tamtym czasie – grozę przesłaniała codzienność, konieczność przystosowania się, ucieczka w prywatność.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej