Paweł Smoleński - pisarz, publicysta i reporter "Gazety Wyborczej"

Był człowiekiem niespełnionym. Dostał w darze talent psucia wszystkiego, czego się dotknie, choćby wydawało się, iż triumf jest na wyciągnięcie ręki. Miał międzynarodową popularność i uznanie, spotykał się z najmożniejszymi tego świata. Kochano go i nienawidzono. Do czasu władał sercami milionów ludzi, mimo iż nie panował na najmniejszym nawet skrawku ziemi, bo jego poddani nigdy nie mieli własnego kraju. Władca bez państwa to niby pół władcy, a i tak nazywano go „pan prezydent”.

Zgromadził wielki majątek – kilkaset milionów, a może nawet ponad miliard dolarów. Uwielbiał rozkosze alkowy, ale o tym akurat nie mówiło się głośno, gdyż udało mu się stworzyć wokół siebie aurę ascety i rewolucjonisty. Dostał Pokojową Nagrodę Nobla. Od jego konspiracyjnego nazwiska (konia z rzędem temu, kto pamięta prawdziwe, składające się z kilku słów, myślników i przedrostków) nazwano nawet niezwykle popularny na wszystkich kontynentach element ubioru; nikt na arabską chustę nie powie kufija, tylko arafatka.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej