Sebastian Duda - teolog, publicysta, członek Laboratorium "Więzi"

Wedle popularnej katechizmowej definicji w rzymskim katolicyzmie grzech oznacza świadome i dobrowolne przekroczenie przykazania Bożego czy kościelnego. Bez świadomości i wolnej woli nie byłoby zatem grzeszności. Teologowie moralni są jednak przekonani, że zdarza się, iż człowiek popełnia złe czyny, nie zdając sobie z tego sprawy. W takim przypadku nie może być mowy o grzechu.

Jednak od początków chrześcijaństwa pogląd taki nie był uznawany przez wielu wierzących za absolutnie ortodoksyjny. Nie ma bowiem świadomości bez zyskiwania jakiejś wiedzy, lecz – jak i dziś mniemają liczni – nie każda wiedza prowadzi do dobra. Są takie sprawy, o których lepiej nic nie wiedzieć, gdyż ich zgłębianie prowadzić musi do złego. Na takiej supozycji opierają się czasem przyznający się dziś do wiary katolickiej lekarze, gdy np. nie chcą informować pacjentek o negatywnych wynikach badań prenatalnych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej