Przeglądałem sobie gruby tom poezji Wacława Potockiego, wielkiego poety polskiego baroku, zatytułowany „Moralia” (t. I, Kraków 1915). Natrafiłem na wiersz „Zwycięzca płacze, zwyciężony zginął”. Oto pszczoła rozdrażniła gęś, ta zaś rozbudziła cały rój pszczół. Pszczoły pożądliły gęsi, gęsi uciekły do sadzawki, pszczoły poleciały za nimi; gęsi wyzdychały od użądleń, pszczoły utopiły się w sadzawce. Koniec wojny, śmierć narodów obu, narodu gęsiego i narodu pszczelego – konkluduje melancholijnie Potocki.

Ale to nie koniec wiersza. Jak przypadek pokłócił gęsi z pszczołami, tak i kłótnia jednego kozaka ze szlachcicem sprawiła, że zginęła Ukraina wojennym pogromem. I dopiero teraz rozumiemy: Oba narody, którym wojna przyniosła śmierć, to nie gęsi i pszczoły, ale Polacy i Kozacy. Wiersz napisany w połowie XVII w. w istocie dotyczy wojny, którą dziś określamy jako powstanie Chmielnickiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej