Tomasz Nałęcz, historyk i polityk, profesor Akademii Humanistycznej w Pułtusku, w latach 2001-05 wicemarszałek Sejmu, doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego ds. historii i dziedzictwa narodowego

Zbliża się stulecie jednego z najważniejszych jego elementów, jakim było powstanie rządu Ignacego Paderewskiego, który dla II Rzeczypospolitej był tym, czym rząd Tadeusza Mazowieckiego dla III RP.

Mówiąc o odrodzeniu państwowości, słusznie podkreślamy, że nie nastąpiłoby ono bez współdziałania wszystkich sił politycznych. Tam, gdzie do tego nie doszło, np. na Ukrainie, własna państwowość okazała się epizodem. Polscy politycy umieli się porozumieć, zbyt rzadko jednak przypominamy, że nie stało się to od razu. W listopadzie i grudniu 1918 r. wydarzenia rozwijały się w fatalnym kierunku. Socjalistyczna lewica i narodowo-demokratyczna prawica nie chciały słyszeć o współdziałaniu i zamierzały rządzić na zasadzie wyłączności.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej