XIV-wieczny kronikarz Janko z Czarnkowa nie miał litości dla prominentnych biskupów. Głównym negatywnym bohaterem był dla niego zasiadający w latach 1380-82 na krakowskim tronie św. Stanisława Zawisza z Kurozwęk.

Janko pisze, że gdy tylko ów kościelny dygnitarz przybył na ingres do katedry wawelskiej, wyłożył bardzo wielkie koszta na uroczyste odprawienie pierwszej mszy swojej, potem zaś, wiodąc dalej poprzednie życie bezwstydne i rozpustne, tak dalece cugle swawoli popuścił, że cielesnym rozkoszom, tak obrzydliwym u biskupa, oddawał się otwarcie bez żadnej powściągliwości.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej