XIV-wieczny kronikarz Janko z Czarnkowa nie miał litości dla prominentnych biskupów. Głównym negatywnym bohaterem był dla niego zasiadający w latach 1380-82 na krakowskim tronie św. Stanisława Zawisza z Kurozwęk.

Janko pisze, że gdy tylko ów kościelny dygnitarz przybył na ingres do katedry wawelskiej, wyłożył bardzo wielkie koszta na uroczyste odprawienie pierwszej mszy swojej, potem zaś, wiodąc dalej poprzednie życie bezwstydne i rozpustne, tak dalece cugle swawoli popuścił, że cielesnym rozkoszom, tak obrzydliwym u biskupa, oddawał się otwarcie bez żadnej powściągliwości.

Janka drażniły przede wszystkim u Zawiszy bogactwo i materialne rozpasanie. Uważał, że biskupowi nie przystoi lubowanie się w zbytkach.

Kurozwęcki w tym względzie miał inne zdanie: Koni cugowych, rzędów na nie i szat dla ubrania swego ciała posiadał mnóstwo nadzwyczajne, mówiono, że miał przeszło 70 koni i tyleż zmian ubrania i rozmaitych przyborów do pojazdów i koni, do poczwórnych kolas miał mieć niezwyczajną ilość cugowców. Cóż, podobnym ekscesom biskupim musimy się przypatrywać i w naszych czasach…

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej