Tomasz Nałęcz - historyk i polityk, profesor Akademii Humanistycznej w Pułtusku, w latach 2001-05 wicemarszałek Sejmu, doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego ds. historii i dziedzictwa narodowego

W przeprowadzonym ostatnio badaniu 75 proc. osób stwierdziło, że tegoroczna, setna rocznica odzyskania niepodległości była dniem wyjątkowym. Niewiele mniej, bo 72 proc., wskazało, że obchody tego święta bardziej łączą, niż dzielą Polaków. Jak widać, cenią oni sobie historyczne rocznice i chcą je świętować.

Komentując te wyniki, prezydencki minister Krzysztof Szczerski napisał na Twitterze: „Stulecie odzyskania Niepodległości, zgodnie z założeniami Prezydenta, zjednoczyło Polaków i łączyło się z dużym wspólnotowym zaangażowaniem”. Czytając to, trudno nie pomyśleć: konia kują, a żaba nogę podstawia.

To przecież nie prezydent, tylko społeczeństwo masowym udziałem w tysiącach różnego rodzaju imprez przesądziło o imponującym wymiarze tych obchodów. Andrzej Duda, jak na głowę państwa, miał w tym bardzo skromny udział. Co więcej, wbrew deklaracji jego ministra, zupełnie nie zadbał o wspólnotową formułę świętowania.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej