Maciej Janowski - historyk, zajmuje się dziejami Polski i Europy Środkowej w XIX w.

Kiedy w stulecie odzyskania niepodległości myślimy o polskich opcjach politycznych, jakoś umykają nam XIX-wieczni konserwatyści. Rozwój nowej prawicy nacjonalistycznej sprawił, że słowa zmieniły znaczenie i konserwatyzm znaczy coś zupełnie innego niż sto lat temu. Jednak przynajmniej najwybitniejszemu nurtowi konserwatyzmu polskiego – konserwatystom krakowskim – należy się w listopadzie 2018 r. moment pamięci. Rządzili Galicją od końca lat sześćdziesiątych XIX w. do 1914 r. Nie wszystko robili dobrze; nie rozwiązali problemów społecznych, nie wyrwali kraju z ubóstwa.

Ich dorobku należy szukać gdzie indziej. Po pierwsze, w długofalowej działalności na polu kultury i polityki. Ich zasługą jest jedno z największych osiągnięć myśli polskiej – przewartościowanie polskiego rozumienia przeszłości dokonane przez tzw. krakowską szkołę historyczną. Jej najwybitniejsi przedstawiciele – Józef Szujski i Michał Bobrzyński – zobrazowali upadek dawnej Rzeczypospolitej strawionej wewnętrzną anarchią; to obraz do dziś zmuszający do refleksji. Zasługą jest również utrzymanie – w dobie narastania rusyfikacji w zaborze rosyjskim po powstaniu styczniowym – ciągłości polityki polskiej jako czynnika międzynarodowego, przynajmniej wewnątrz monarchii habsburskiej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej