Paweł Smoleński - pisarz, publicysta i reporter "Gazety Wyborczej"

Zacznijmy od końca: Maria Dulębianka zmarła w marcu 1919 r. na tyfus, którego nabawiła się, wizytując obozy polskich jeńców pojmanych podczas walk z Ukraińcami w trakcie ostatnich akordów I wojny światowej. Miała za sobą co najmniej jedną wygraną bitwę: o prawa wyborcze kobiet, za którymi gardłowała publicznie, ale też u marszałka Józefa Piłsudskiego. Jej lwowski pogrzeb – trwała jeszcze polsko-ukraińska wojna o miasto i Galicję – stał się manifestacją patriotyczną, ale też społeczną – w kondukcie żałobnym szły kobiety, również te odrzucane przez ówczesną moralność i obyczaje, samotne matki, podopieczne schronisk i ochronek. Dulębianka była dla nich niemalże świętą.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Uzyskanie praw wyborczych przez kobiety nie okazało się aktem przełomowym 5 listopada

Pochodziła z ziemiaństwa: ojciec Henryk Dulęba pieczętował się herbem Alabanda, matka zaś, Maria z Wyczółkowskich – Ślepowronem. Urodziła się w Krakowie, gdzie na pensji pani Maliszewskiej pobierała nauki malarstwa pod kierunkiem Jana Matejki. Ale już krakowska Akademia Sztuk Pięknych była dla niej, jak dla każdej innej dziewczyny, zamknięta na trzy spusty, gdyż przyjmowano tam tylko mężczyzn. Pojechała więc do Paryża, uczyła się w Wiedniu i Warszawie, po rozjazdach na Krym i do Włoch osiadła zaś we Lwowie. Malowała głównie kobiety, a jakże!

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej