Anna Machcewicz - historyczka dziejów najnowszych, pracuje w Instytucie Studiów Politycznych PAN

Politolodzy używają terminu soft power, by określić subtelną perswazję sprawiającą, że inni chcą tego, co my, bez przymusu. Naród lub państwo posługujące się soft power stara się zdobywać wpływy dzięki atrakcyjności własnej kultury czy ideałów politycznych. Nośnikiem mogą być artyści czy naukowcy zadomowieni w międzynarodowym obiegu. To nowoczesne pojęcie wymyślone w latach 70. XX w. jak ulał pasuje jednak do niektórych poczynań Polaków u schyłku wielkiej wojny, a w szczególności jednego z nich – polskiego lekarza i dyplomaty Ludwika Rajchmana.

Urodził się w Warszawie, ukończył medycynę w Krakowie, konspirował w PPS, za co został aresztowany. Potem wyjechał do Paryża i studiował w Instytucie Pasteura. Biografia typowa dla pokolenia polskiej inteligencji. Jego krakowski promotor prof. Otto Bujwid zachęcił go do starań o pracę w brytyjskim Królewskim Instytucie Zdrowia Publicznego. Nie znał wprawdzie jeszcze angielskiego, ale od Bujwida uzyskał prostą radę: „To się pan naucz”. Z rady skorzystał i wykładał bakteriologię dla lekarzy w szacownym King’s College oraz zajmował się badaniami nad epidemią grypy i polio. Nawiązał kontakty z przedstawicielami londyńskiego establishmentu, także w świecie polityki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej