Tomasz Nałęcz - historyk i polityk, profesor Akademii Humanistycznej w Pułtusku, w latach 2001-05 wicemarszałek Sejmu, doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego ds. historii i dziedzictwa narodowego

79. rocznicę agresji niemieckiej na Polskę prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki wygłosili gromkie wezwania do porzucenia wewnętrznych podziałów i zjednoczenia się we wspólnej pracy dla państwa. „Budujmy państwo, które nie będzie wewnętrznie skłócone” – apelował 1 września w Tczewie Duda. Wtórował mu na Westerplatte Morawiecki: „Tak jak w Boże Narodzenie odchodzą w niepamięć wszystkie waśnie w rodzinnych domach, tak i w najważniejsze dni powinniśmy być razem, zjednoczeni”. Dlatego, kontynuował, w 100-lecie niepodległości 11 listopada „bądźmy razem, pójdźmy razem w marszu, jednym marszu niepodległości”.

Brzmiałoby to pięknie, gdyby nie było podszyte fałszem. Morawiecki w jednym ma rację. Z państwem jest tak jak z rodziną. Władza nie może w dni powszednie stosować agresji i przemocy, a potem jak gdyby nigdy nic proponować posiniaczonym i obolałym, by w święto już o razach nie pamiętali.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej