Anna Machcewicz - historyczka dziejów najnowszych, pracuje w Instytucie Studiów Politycznych PAN

Na ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie pod numerem piętnastym znajduje się tablica upamiętniająca akcję oddziału Gwardii Ludowej w październiku 1943 r. Grupa ta: dokonała zamachu na lokal hitlerowski. W wyniku tej akcji zginęło 18 SS-manów i gestapowców.

W tle kryje się całkiem inna historia okupacyjna, a wraz z nią prawda o tamtych czasach. Lokal, na który dokonano zamachu, był niemieckim domem publicznym. Oprócz zabitych okupantów były jeszcze „straty uboczne”, z którymi nikt się nie liczył – czyli wszystkie pracujące w nim kobiety.

Golenie głów, chłosta i kara śmierci

Polscy obywatele zwykle zarzucali kobietom świadczącym usługi seksualne okupantom brak patriotyzmu, a podziemie podejrzewało je o wydawanie Niemcom Polaków i stosowało rozmaite kary, począwszy od golenia głów, poprzez chłostę, aż do kary śmierci. Ich faktycznym losem nikt się nie przejmował. Tymczasem obraz był dosyć skomplikowany. O codzienności zawodowych prostytutek, ale także kobiet, które zdecydowały się na świadczenie usług seksualnych niemieckim żołnierzom lub zostały do tego przymuszone, wiemy sporo dzięki pracy „Wojenne związki. Polki i Niemcy podczas okupacji” niemieckiej historyczki Maren Röger.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej