Anna Machcewicz - historyczka dziejów najnowszych, pracuje w Instytucie Studiów Politycznych PAN

W marcu 1945 r. NKWD aresztowało szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, którzy udali się w dobrej wierze na rozmowy z sowieckimi władzami. Wśród aresztowanych był Kazimierz Pużak, przewodniczący Rady Jedności Narodowej, politycznej reprezentacji stronnictw uznających londyński rząd na uchodźstwie za jedyny legalny ośrodek państwowej władzy. Na czele osieroconej przez socjalistę Pużaka Rady stanął Jerzy Braun ze Stronnictwa Pracy, katolicki publicysta, harcerz, a także, a może przede wszystkim filozof i poeta. Pełnił tę funkcję przez zaledwie dwa dramatyczne miesiące. Wojna się skończyła, w kraju trwały aresztowania akowców, w więzieniu znalazł się Stefan Korboński, ostatni delegat rządu na kraj, w tym samym czasie powstał narzucony przez Moskwę Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej, ale z udziałem Stanisława Mikołajczyka, przywódcy Polskiego Stronnictwa Ludowego, który wrócił do kraju z Londynu. Ten fakt oraz umowa ze Stalinem o rozpisaniu wolnych wyborów pod kontrolą aliantów sprawiły, że rząd ów został uznany przez zachodnie mocarstwa. Dalsza konspiracja w przekonaniu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego nie miała ani politycznego, ani militarnego, ani moralnego sensu. W pierwszych dniach lipca 1945 r. Rada zdecydowała o rozwiązaniu się, a Jerzy Braun wraz z wiceprzewodniczącym RJN Zygmuntem Zarembą przygotowali odezwę do narodu polskiego i narodów zjednoczonych nazywaną Testamentem Polski Walczącej. Jest on przykładem odwagi i precyzji myślenia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej