Grzegorz Motyka - historyk, politolog, pracownik Instytutu Studiów Politycznych PAN

Niedawno wydana książka Piotra Zychowicza „Skazy na pancerzach” jest pierwszą popularnonaukową próbą całościowego przedstawienia „czarnych kart” powojennego podziemia. Uważam, że trzeba docenić odwagę autora, który postanowił pójść pod prąd własnego środowiska ideowego.

Książka, choć napisana z konserwatywnej, a więc życzliwej dla „wyklętych” perspektywy, uczciwie opisuje zbrodnie popełnione na mniejszościach narodowych. Znajdziemy w niej szczegółowy opis masakr dokonanych przez antykomunistyczną partyzantkę między innymi w Wierzchowinach, Piskorowicach, Zaleszanach i Zaniach. Są to najczęściej już znane i opisane fakty, a mimo to szczerość autora wywołała gwałtowne protesty. Jednak jego adwersarze nie mają racji. Zychowicz, wbrew ich obawom, pokazuje przecież, że w historii powojennego podziemia zbrodnie są – mimo wszystko – marginesem. Jeśli nas szokują, to najczęściej dlatego, że niewiele wiemy o okrucieństwach towarzyszących działaniom partyzanckim w czasie wojny. Zgadzam się z autorem, iż naszym obowiązkiem jest pokazanie wszystkich takich tragicznych wydarzeń bez szukania dla nich sztucznych usprawiedliwień.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej