Sebastian Duda, teolog, publicysta, członek Laboratorium Więzi

24 lutego 391 r. cesarz Teodozjusz wydał dekret, którym zakazał wszelkich kultów pogańskich. Odtąd w celach religijnych można było chodzić wyłącznie do świątyń chrześcijańskich. Władca wielkodusznie nie wydał jednak rozkazu zniszczenia sanktuariów dawnej wiary. Pozwalał jedynie zamieniać niektóre z nich na kościoły. Tak stało się w Aleksandrii, gdzie patriarcha Teofil osadził swoich kapłanów w świątyni Dionizosa. Nakazał też swoim ludziom plądrować inne miejsca pogańskiego kultu, m.in. bogaty Mitrejon, gdzie zbierali się wyznawcy Mitry, oraz Serapejon – najwspanialszą świątynię Egiptu poświęconą Serapisowi, w której znajdowała się m.in. część sławnej aleksandryjskiej biblioteki.

Pijackie brednie?

Serapis miał wiele cech starszych bóstw – zarówno staroegipskich (Ozyrysa), jak i greckich (Zeusa i Dionizosa). Wierzono, że jest panem podziemi i że zależą od niego wylewy Nilu i bogactwo kraju. Miał też mieć moc uzdrawiania. W centrum aleksandryjskiego Serapejonu stał jego drewniany posąg. Wierzono, że samo jego dotknięcie może spowodować trzęsienie ziemi. Na terenie świątyni znajdowało się jednak wiele pomniejszych drewnianych i brązowych wizerunków Serapisa. Niektóre przemawiały ludzkim głosem, błogosławiąc lub wyrzekając na przybyszy. Nic dziwnego, że do Serapejonu wybierali się liczni pielgrzymi. Szukali uzdrowienia, wróżby na przyszłość albo dobrej rady.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej