Anna Machcewicz, historyczka dziejów najnowszych, pracuje w Instytucie Studiów Politycznych PAN

Masowy napływ kobiet do ówczesnych partii i ich aktywne uczestnictwo wcale nie wpływały na wzrost ich znaczenia w polityce – zaledwie kilka pań weszło do kierownictw partii. Dla męskich przywódców kwestia kobieca stanowiła tylko jedną z wielu i wcale nie najważniejszą. Iza Moszczeńska, jedna z najbardziej aktywnych publicystek w 1917 r., pisała: Nie różniąc się pod względem programowym od mężczyzn z tych samych klas społecznych lub kół ideowych, różnią się od nich na ogół kobiety nasze sposobami działania i reagowania. Przeważa w nich element aktywny nad biernym i refleksyjnym: teoretyzują mniej, pracują więcej, decydują się szybciej, nie poprzestają nigdy na „zajęciu stanowiska”, co jest przeważną treścią życia naszych politycznych partii, lecz próbują je wyrazić w czynach. Ta ocena miała konsekwencje. Aktywne politycznie kobiety uznały, że zamiast angażować się w działalność partii zmonopolizowanych przez mężczyzn, lepiej organizować własne struktury. Wyrazem tego było utworzenie w 1917 r. Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego, a następnie, we wrześniu tego roku, zwołanie warszawskiego Zjazdu Kobiet Polskich. Wzięły w nim udział działaczki Ligi oraz Związku Stowarzyszeń Kobiecych reprezentujących 16 organizacji wspierających różne opcje – od endecji po PPS. Zjednoczył je cel – równouprawnienie wyborcze. Zjazd był kulminacją serii wieców, 9 września 1917 r. w Warszawie obradowało tysiąc delegatek – od Stowarzyszenia Katolickich Służących po masową i radykalną Ligę Kobiet Pogotowia Wojennego. Powołano Centralny Komitet Polityczny Równouprawnienia Kobiet Polskich, który w 1918 r. przekształcono w Klub Polityczny Kobiet Polskich.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej