Paweł Smoleński
pisarz, publicysta i reporter „Gazety Wyborczej”

Patriotyzm, by o nim opowiadać, najbardziej potrzebuje poezji i rytmu. Oraz celu; niech będzie niedostępny, odległy, lecz jasny, błyszczący jak alpejskie wierzchołki pokryte zeszklonym śniegiem. Wiedział o tym Jewhen Stachiw, nieżyjący już bohater ukraińskiego ruchu narodowego i wyzwoleńczego, wykształcony (jakżeby inaczej!) w polskich przedwojennych gimnazjach, gdzie miłość do ojczyzny i narodowej sprawy stała obok najważniejszych przedmiotów, których znajomość oznaczała, że można jako tako poruszać się w cywilizowanym świecie. W szkołach przedwojennego Przemyśla Jewhen dowiedział się, że patriotyzm jest jak matematyka, jak prawa fizyki i zasady biologii, trwałe i niezmienne, bo tak urządzono życie na Ziemi. Kiedy znajdzie się rytm i słowa, patriotyzm przyjdzie sam.

– Uczono nas Mickiewicza – wspominał. – Tam, gdzie poeta pisał „Polska” lub „Litwa”, podkładaliśmy słowo „Ukraina”. I już dla wszystkich było oczywiste, o co nam chodzi.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej