Anna Machcewicz, historyczka dziejów najnowszych, pracuje w Instytucie Studiów Politycznych PAN

William James, amerykański filozof, psycholog i pedagog, w 1906 r. napisał esej, który zatytułował „Moralny ekwiwalent wojny”. Według Jamesa, najogólniej rzecz biorąc, nowoczesna wojna jest samobójstwem, ale wyzwala ludzkie i obywatelskie postawy, których brakuje w czasach pokoju. I wymieniał takie żołnierskie cnoty, jak odwaga, poświęcenie, braterstwo, dyscyplina, heroizm. Jako pedagog i pragmatyk pragnął przetworzyć tę ludzką zdolność do samoocalenia w obliczu zagłady w stałą wartość w czasach pokoju.

Istotą jego eseju była teza, że skłonność do konfliktu jest częścią natury ludzkiej i nie da się jej usunąć. W związku z tym wojny od zawsze były częścią historii, a militaryzm jako ideologia miał i ma zwolenników.

Okrucieństwa wojny doprowadziły w końcu do wyłonienia się ruchów pacyfistycznych, James jednak dostrzega, że ich skuteczność jest ograniczona, ponieważ tracą z pola widzenia wiele szlachetnych cech ludzkich, które zazwyczaj kojarzy się z wojną. Stawia więc pytanie, jak je zachować bez odwoływania się do wojen. W odpowiedzi formułuje program wychowawczy konfrontujący jego uczestników z codziennymi trudami, które muszą pokonywać prości, ciężko pracujący ludzie. Młodzież zamiast do wojska mogłaby być powoływana do pracy w trudnych warunkach – w kopalniach czy do robót budowlanych. James zdawał sobie sprawę, że to utopijna propozycja, ale i tak znalazł entuzjastów – stąd wzięła się m.in. idea wolontariatu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej