David Lowenthal, amerykański historyk zajmujący się pamięcią, pisał, że aby zrozumieć przeszłość, dopuszczamy jej uwspółcześnienia. Dążenie do uwspółcześnienia jest tak silne, że w historycznych filmach mogą się pojawiać anachronizmy, a więc przedmioty, wypowiedzi czy muzyka całkowicie niepasujące do epoki. Nie dostrzegamy ich jednak jako błędów podważających wartość historycznej rekonstrukcji, lecz jako świadomy zabieg służący stworzeniu pomostu między przedstawianą przeszłością a dniem dzisiejszym – uważa Marcin Napiórkowski, autor książki „Powstanie umarłych. Historia pamięci 1944-2014”. Właśnie powstanie warszawskie jest jednym z głównych tematów polskiej historii, które od początku ulegają uwspółcześnieniu. Kolejne pokolenia przepisują powstańcze doświadczenie z własnej perspektywy.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej