Panie generale, do siedemdziesiątekpiątek zostało 20 pocisków, do haubic nie ma ani jednego, amunicji strzeleckiej jest tyle, ile żołnierze mają w ładownicach - meldował 5 października 1939 r. gen. Franciszkowi Kleebergowi, dowódcy Samodzielnej Grupy Operacyjnej "Polesie", jej kwatermistrz płk Kazimierz Stawiarski. Wiadomość oznaczała kapitulację, tymczasem ten utworzony niespełna miesiąc wcześniej związek taktyczny odniósł właśnie niemałe sukcesy. Pod koniec września pobił pod Jabłoniem i Milanowem silne oddziały sowieckie, a w pierwszych dniach października osaczony pod Kockiem przez dwie niemieckie dywizje zmotoryzowane jedną rozbił, a drugą zamykał w okrążeniu.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej