Akolici Piłsudskiego – jego biografowie-pochlebcy, autorzy legionowych mitów – nie mieli z Marią Juszkiewiczową łatwej przeprawy. Pisząc o niej, ryzykowali, że pokażą w złym świetle komendanta. Bądź co bądź, Józef po paru latach zaczął zdradzać żonę, porzucił ją dla młodszej koleżanki, a na koniec nawet nie pofatygował się na jej pogrzeb. Tymczasem „towarzysz Wiktor” był wedle propagandowych wizji gwiazdą samą dla siebie. Od dziecka przesiąknięty wolą walki, zawsze kierowany wielkim planem, samotnie idący na każdego wroga.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej