Wrzesień 1939 r. we wspomnieniach cywilów i wojskowych.

1 września 1939 roku

Por. Eugeniusz Frąckiewicz, dowódca plutonu łączności 14 Pułku Piechoty stacjonujący w okolicach Radzynia na Kujawach:

(…) nagle na horyzoncie ukazały się nieprzyjacielskie samoloty - srebrne, potężne, lśniące w słońcu południa dwumotorowe bombowce. Zdemoralizowały nas w pierwszej chwili, a gdy zaczęły pikować i ostrzeliwać z broni maszynowej, zdrętwieliśmy zupełnie. Na domiar złego artyleria nieprzyjaciela odnalazła nasze pozycje i próbowała nas ostrzeliwać ogniem nękającym, który przeszedł w ogień huraganowy. (…)
Wycofywanie się było jednym wielkim popłochem, przypomniało jakąś hordę niezorganizowaną. Nikt nie szukał swego miejsca, jednostki, dowódcy. Każdy uciekał na własną rękę, byle ujść cało przed ogniem artyleryjskim. (…)

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej