"Najbardziej wyklęci z wyklętych” – takim tytułem kilka lat temu „Rzeczpospolita” opatrzyła tekst o Brygadzie Świętokrzyskiej. To sformułowanie świetnie się przyjęło, o czym świadczą choćby nadruki na koszulkach narodowców. Przekaz jest jasny – formacja Narodowych Sił Zbrojnych dowodzona przez płk. Antoniego Szackiego „Bohuna” to nie jacyś zwykli „żołnierze wyklęci”, ale elita elit „wyklętych”.

Czy w odniesieniu do BŚ można używać tak górnolotnych fraz? Zanim odpowiemy na to pytanie, musimy znaleźć odpowiedź na inne: kim byli partyzanci, których święto obchodzimy 1 marca, i na czym w ogóle polega „wyklętość”.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej