Habent sua fata libelli – książki mają swoje losy. Powiedzieć tak o książce Nałęczów jeszcze nie można, bo nie wiadomo, czy będzie miała jakiekolwiek losy. To zależy od czytelników i ich chęci powrotu do świeżej wciąż historii własnego kraju. A jej umiłowanie, rzekomo tak zakorzenione w polskiej mentalności, zbyt często przybiera u nas postać kultu mitotwórczego ponad krytycznym osądem i refleksją. Rzadziej odpowiada na pragnienie poznania lub rewizji tego, co rzekomo znane, bo utarte.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej