Paweł Piskorski – historyk, w PRL działacz opozycyjny, twórca Akademickiego Biura Interwencji w 1988 r., przewodniczący ostatniej nielegalnej i pierwszej zarejestrowanej KKK NZS, poseł I, III i IV kadencji Sejmu, prezydent Warszawy (1999-2002), europarlamentarzysta (2004--09), przewodniczący SD od 2009 r.

Tradycja pisania historii na nowo sięga starożytności. Tym, którzy to czynią, współcześni lub potomni zawsze zadadzą pytanie: czy robili to w dobrej, czy złej wierze. W starożytnym Rzymie tzw. potępianie pamięci (damnatio memoriae) miało eliminować symbole kojarzące się z osobami lub wydarzeniami, które chciano wyprzeć ze zbiorowej świadomości. „Zapomnienie gorsze niż śmierć” – mówiono, gdy skuwano twarz Nerona z pomników. Dzisiaj motywację tych, którzy przeprowadzali „deneronizację”, rozumiemy, bo Neron był wyjątkowo paskudną postacią. Ale Senekę, jego wychowawcę i doradcę, na damnatio memoriae nie skazano. Uznano zapewne, że wprawdzie był „uwikłany” (co zresztą skończyło się dla niego tragicznie) – lecz czy miał inny wybór? I czy jego dzieła nie ważą więcej?

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej