We wrześniu 1949 r. brytyjski minister spraw zagranicznych Ernest Bevin i jego amerykański odpowiednik Dean Acheson spotkali się w Waszyngtonie, gdzie rozmawiali m.in. o Albanii. W tym bałkańskim kraju rządzili komuniści pod przywództwem Envera Hodży. Ich rządy były brutalne i niepopularne, a w kraju nie było wojsk radzieckich. Amerykanie i Brytyjczycy zgodzili się, że „kiedy nadejdzie okazja”, reżim Hodży trzeba obalić.

Philby torpeduje albańską misję

W tym czasie przygotowania do „nadchodzącej okazji” były już w toku. Brytyjskie i amerykańskie służby specjalne szkoliły agentów, w większości albańskich emigrantów, którzy mieli dołączyć do antykomunistycznych partyzantów w górach. W październiku 1949 r., po wylądowaniu pierwszej grupy (Amerykanie zrzucili agentów z samolotów na północy, Brytyjczycy wysadzili ich na ląd na plażach na południu), wywiad doniósł o buntach w albańskiej armii. Sytuacja wydawała się sprzyjać Anglosasom.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej