Premier Mateusz Morawiecki podczas 80. posiedzenia Senatu wygłosił przemówienie z okazji 30. rocznicy czerwcowych wyborów. Poniżej jego zapis.

Polacy wtedy, 30 lat temu, przelali niejako na Senat swoje pragnienie wolności, swoje pragnienie demokracji, bo właśnie wybory do Senatu, wynegocjowane przy Okrągłym Stole, były wyborami w pełni wolnymi. Właściwie w pełni wolnymi, choć trzeba pamiętać cały czas o ogromnych dysproporcjach. W dysproporcjach w dostępie do mediów, w znajomości sztuki, techniki, dostępu do społeczeństwa. I te dysproporcje dały o sobie znać niestety bardzo szybko już, wkrótce po tych pierwszych, częściowo demokratycznych wyborach - choć zawsze, jak to mówię, wydaje mi się, że to prawie oksymoron - ale również dały o sobie znać przez wiele późniejszych okresów, tych kolejnych wyborów, kolejnych dekad III Rzeczpospolitej.

Jednak po latach, choć sam byłem bardzo krytyczny wówczas do Okrągłego Stołu i wyborów 4 czerwca, dostrzegam ich ogromną wartość. I rzeczywiście śmiało mogę sam przyznać, że były niezwykle ważnym krokiem na drodze ku wolności, ku wolnym wyborom, w pełni wolnym wyborom, które odbyły się dwa i pół roku później, w 1991 roku, i w wyniku których powołany został pierwszy rząd wyłoniony właśnie przez parlament wybrany w całkowicie wolnych wyborach - rząd premiera Jana Olszewskiego, z którym to rządem wiąże się inna data 4 czerwca, o której też powinniśmy pamiętać i dlatego właśnie nasza historia III Rzeczpospolitej jest taka pokręcona, niełatwa. I ten drugi 4 czerwca 1992 roku to był właśnie bardzo smutny 4 czerwca.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej