Polska jest regularnie obecna na stronach największego amerykańskiego dziennika już od miesięcy. Teksty przysyła John Tagliabue. Wcześniej pracował w Bonn i Rzymie, od kilku lat jest w Polsce, nauczył się języka. Po polsku mówi też Jackson Diehl, który pisze z Warszawy depesze dla „The Washington Post”. Obaj wnikliwie opisywali najpierw strajki w 1988 r., później obrady Okrągłego Stołu. W latach 1988-89 „The Washington Post” 35 razy dał materiały z Polski na pierwszą stronę.

4 czerwca Tagliabue nie porywa się na prognozy co do wyników. Pisze, że po okrągłostołowym porozumieniu „Solidarność” miała problem z przyciąganiem nowych członków. Cytuje Jana Lityńskiego, który się martwi, że związek nie dysponował w zasadzie żadnymi środkami na porządną kampanię wyborczą. Występujący w roli eksperta, związany z komunistyczną władzą socjolog Mikołaj Kozakiewicz przewiduje jednak, iż niezależnie od wyników te wybory zmienią w Polsce wszystko. Możliwe, że rozpadnie się po nich zarówno PZPR, jak i „Solidarność”.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej