Pewnej nocy w szpitalu Queens General w Nowym Jorku jeden z pacjentów zaczął krzyczeć i majaczyć po niemiecku. Cierpiał na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Miał gorączkę. Kiedy atak minął, zaniepokojony doktor Alvin „Doc” Weinstein zapytał, co mu się stało. Mężczyzna wyjaśnił, że 10 lat wcześniej, w 1933 r. był liderem partii, która przeciwstawiła się nazistom, i trafił do obozu koncentracyjnego w miejscowości Dachau. W 1938 r. udało mu się przekupić komendanta i uciekł. Opowiadał o rzeczach tak strasznych, że „Doc” z trudem mu wierzył.

Dwa lata później, 29 kwietnia 1945 r., lekarz wojskowy Alvin „Doc” Weinstein podążał utwardzoną, bawarską drogą razem z „Tęczą” – 42. Dywizją Piechoty Armii Amerykańskiej, gdy zobaczył przed sobą drogowskaz: „5 km nach Dachau”. Przypomniał sobie wówczas niemieckiego więźnia i opowiedział o nim dowódcy. Generał major Harry J. Collins wysłał na miejsce grupę zwiadowczą pod dowództwem generała brygady Henninga Lindena. Była godz. 11, gdy żołnierze podeszli pod główną bramę obozu.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej