Praga, 14 marca 1939 r. František Moravec, szef czechosłowackiego wywiadu, wezwał swych najlepszych oficerów i poinformował ich, że za kilka godzin wsiądą z nim do samolotu linii KLM do Londynu i opuszczą ojczyznę. Moravec zakazał im pożegnań z bliskimi – wszystko objęte było tajemnicą. Oficerowie rozumieli, że sytuacja jest poważna, a w Pradze aż roi się od niemieckich agentów.

Moravec jednak pojechał do domu, by pożegnać się z rodziną. Kłamał: powiedział, że nie wróci na noc, bo wybiera się na Morawy – ot, kolejna podróż służbowa. Żona zapakowała mu do torby koszule na zmianę oraz szczoteczkę do zębów.

Nocni goście w ministerstwie wojny

Pozostałe do wylotu godziny Moravec poświęcił na opróżnianie sejfów i niszczenie dokumentów. W końcu 11 mężczyzn w małych grupkach, by nie wzbudzić podejrzeń, opuściło gmach ministerstwa wojny. Tego dnia nad lotniskiem rozpętała się śnieżyca. Część lotów odwołano, ale rejs do Londynu był zbyt ważny. Samolot wzniósł się w powietrze.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej